Tybet – kraina 1000 Buddów

(Fot. Tibet (Border-Lhasa Area) © Gary Romanuk, CC BY-NC-ND 2.0)

Kraina trochę zamknięta w sobie, tworząca własną cywilizacje, a przede wszystkim dająca początek wielu religiom, przypominając odrobinę Jerozolimę. Przez wieki to autonomiczne państwo, którego spokój burzony był już od XVII i XVIII wieku kiedy to jezuici mnisi przybyli by nawrócić na chrześcijaństwo Tybetańczyków- bezskutecznie. Idylliczna kraina z zaszczytnym 8-tysięcznym Dachem Świata utraciła swój urok w 1950 roku, kiedy to na teren Tybetu wkroczyła armia chińska. Już nigdy kraina nie wróciła do świetności i swojego szczęścia. Teraz jest to Tybetański Obszar Autonomiczny należący do Chińskiej Republiki Ludowej. Od 1980 roku region ten otwarty jest dla turystów.

Tybetańczycy to bardzo szczęśliwi, uczynni i życzliwi ludzie. Należą do różnych plemion, ale łączy ich wspólna religia. Mimo ekstremalnego klimatu i nie szczególnie sprzyjających warunków do upraw, wspiera ich modlitwa. W każdej chwili towarzyszy im kręcący się w dłoni modlitewny młynek z  towarzyszącą na ustach modlitwą.

Pierwszym punktem wędrówki jest Lhasa- stolica chińskiej prowincji. Nasze tatrzańskie Rysy (2499m n. p.m) przegrywają z miastem położonym  3630 m n.p.m. Niestety ta wysokość może przyprawić o chorobę wysokościową objawiającą się między innymi bólem głowy i  krwawieniem z nosa. Na szczęście dolegliwości ustępują po ok. 2 dniach. W to historyczno- religijne miejsce z dawną siedzibą Dalajlamy wnika chińska szara nowoczesność oraz… tandeta. Tu rodowici Tybetańczycy mieszają się z ponad siedmio milionową rzeszą chińskich mieszkańców. Poznać ich można po tradycyjnym ubiorze. Jednym ze środków transportu jest riksza za jedyne 50 youanów( 1 youan= ok. 2,7 zł.) Obowiązkowym miejscem zwiedzania jest pałac Potala zimowa rezydencja Dalajlamy, a obecnie muzeum. Na powierzchni 41ha znajduje się  1000 komnat, które niestety nie są dostępne dla turystów, oraz 10 000 kapliczek. Ta drewniana konstrukcja wykonana jest bez użycia gwoździ.  Zgodnie z przekonaniem religijnym, że koło jest symbolem świętym, nie wykorzystano wozów do transportów budowlanych. To prawdziwa praca rąk ludzkich .Dla podróżnych: koszt biletu  to wydatek ok. 100 youanów. Czas zwiedzania to godzina od skasowania biletu, a zwiedzający mogą zobaczyć tylko 20 pomieszczeń. Najświętszym miejscem buddyzmu jest świątynia Jokhang. Jest to duchowe centrum buddyzm. Monumentalna świątynia o wysokości 4 pięter, w których znajdują się kapliczki oraz pokoje modlitewne. Jeżeli spotkacie ludzi specyficznie, klękających i leżących to wiedzcie, że to karma- buddyjska zasada przyczyny i skutku. Świątynia otoczona jest ona Barkhor, miejscem handlu. To specyficzny i jednocześnie najstarszy rynek, w którym sakrum łączy się z profanum. Można tu kupić min dewocjonalia, wełnę, a także zieloną herbatę. Uwaga! Ruch pomiędzy straganami jest zgodny ze wskazówkami zegara. Trzeba bacznie obserwować, bo przegapienie zakupu, grozi kolejnym okrążeniem.Nie można przejść obojętnie obok Parku Ludowego. Jest to letnia rezydencja Dalajlamy. Przed degradacją komunistycznej armii chińskiej był to ogród drogocennych kamieni  wraz z pałacem Norbulingka. Jest to całkiem inna rezydencja, bardziej przestronna, jasna, z widokiem na kwitnące ogrody.

Tybet to nie są jedynie, bogate świątynie i miejsca kultu Buddy. To przede wszystkim Himalaje wraz z Dachem Świata- Mount Everest. To właśnie to miejsce jest obiektem wielu westchnień ludzi żądnych wyprawy wysokogórskiej. To tu błękit nieba miesza się z białymi ośnieżonymi szczytami wraz brązowym kolorem stoków. I to właśnie tu można spotkać prawdziwych Tybetańczyków- mieszkających w tradycyjnych wioskach, zajmujących się rolnictwem, hodujących stado jaków. To miejsce nie zalewa chiński napływ kiczu, tu życie płynie swoim tempem.

Ta kraina to do nie dawna najbardziej nieznane miejsce na Ziemi, z bogatą historią. Warto zrozumieć ją oglądając np. film w reżyserii Jean-Jacques Annaud „ Siedem lat w Tybecie”  lecz najlepiej spróbować  go na własnej skórze, będąc najbliżej nieba na Dachu Świata.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *